Diagnoza.... Dokładnie trzy lata temu usłyszałam tę diagnozę. Diagnozę śmiertelnej choroby... Dzisiaj próbuję sobie przypomnieć, co wtedy czułam... Chyba NIC . Po prostu NIC . Kiedy pada słowo "rak" – co czuje człowiek w takiej chwili? W chwili, która zmienia wszystko. W chwili, która natychmiast definiuje nasze życie na nowo, a mianowicie jako życie przed i po diagnozie. Każda osoba przeżywa ten moment inaczej, ale pewne emocje są wspólne dla wielu z nas. Choć słowa, które pani doktorka wtedy wypowiedziała spokojnym, rzeczowym tonem, do mnie nie docierały. W głowie wybuchła cisza. Gęsta, paraliżująca cisza... Pamiętam, że wyniki biopsji jeszcze nie były w systemie, dlatego pani doktor zadzwoniła do laboratorium. Akurat pracowano nad moimi próbkami. Pani doktor powtarzała i zapisywała jakieś dziwnie brzmiące skróty diagnozy. Powiedziała, że to bardzo źle wygląda. Szybko zadzwoniła na oddział onkologiczny o natychmiastowe przyjęcie. Przerażona, zagubiona, ...
Cześć! Dziś opowiem krótką historię. Zawsze marzyłam, żeby mieć dużo dzieci, rodzinę, męża, dom na wsi z dużym ogrodem w pobliżu lasu i psa, oraz pracę, w której mogę mówić w kilku językach i sportowo grać w siatkówkę, jak długo to będzie możliwe, oraz podróżować. Obiektywnie mogę stwierdzić, że spełniłam swoje marzenia z wyjątkiem podróżowania. W 2019 roku przeprowadziliśmy się do mojego wymarzonego domku na wsi z dużym ogrodem pod lasem. W swojej wymarzonej dużej kuchni mogłam gotować i piec, co uwielbiam. Miałam męża Czecha i dwójkę wspaniałych dzieci. Nieoczekiwanie szybko pojawił się i piesek. Pracowałam w firmie w Czechach, w której każdego dnia mówiłam w kilku językach. Grałam w siatkówkę. Czego chcieć więcej? Życie spokojne i przewidywalne w obcym kraju, który w końcu polubiłam. Ale czy byłam szczęśliwa? Niestety nie. Dlatego zaczęłam szukać, dlaczego nie? Czego mi brakowało? Rok 2022 był przełomowy. Odeszłam od męża, bo po 3 latach kryzysu nie byliśmy w stanie utrzym...